Tak Ullrike tak powinnam zrobić jak w tamtym roku ,jechać w pip ,co użyłam to moje .Nikt mi już tego nie
odbierze ,a wspomnienia pozostały fajne.Nabalowałam się że ho ho ,czego nie żałuję i ratownik też był młodszy.
A tak do rzeczy .W tamtym roku chłopaków chciałam zabrać na 10 dniowy wypoczynek do Borska na camping ,
biadolili że nie chcą bo brak neta ,więc w ciągu godz.się spakowałam nie pytając mena czy mogę ,zresztą gawno
by zrobił i wieczorem już byłam w pociągu.Miałam być tydzień,byłam 14 dni.W tym roku tak palnęłam że może
pojedziemy nad jezioro (ja swoją kase odkładam na lift) i ten najstarszy syn już cały hepi że nas zawiezie .Jak
miałam odmówić że nie wezmę jego dzieci a moje wnuki .Tak mnie te maluchy męczyły ,babcia graj w zbijaka
będziemy mieli cel do zbijania.Oni mieli radochę ,ja za to mam teraz kulasa w gipsie.Jakoś to przeżyję a na drugi
rok sobie odbiję dubeltowo,jak dożyję.Szlak mnie trafia ,siedzieć w domu i na jedną gębe patrzeć,chociaż
staram się nie gapić.Samo życie .Doszłam do wniosku że najlepiej urlop spędzać samemu i z dala od chaty
tak jak piszesz .Jak same jesteśmy na urlopie to człowiek wie czego chce.Tylko Ty się nie wybieraj tak jak ja.Chociaż
chyba jeszcze nie masz wnuków,ale to na przyszłość.Dziewczyny balujcie ,czas ucieka ,co użyjecie to Wasze.
