U mnie na osiedlu warunki tragiczne. Wczoraj postanowiłam wyjechać z garażu chociaż wiedziałm, że się zakopię (tak jest zawsze przy atakach śniegu), ale potrzebowałam samochód. I oczywiście stało się, zatarasowałam przejazd

, więc sąsiedzi musieli mnie odkopać i wypchnąć :lol: Po powrocie spotkała mnie przykra niespodzianka, gdyz zapowiedziany pług nie przyjechał (podobno się zepsuł)

Połowa dróg na terenie nieprzejezdna. Do mojego garazu nie było szans już dojechać bez problemów. Może bym i dojechała, ale wjechać do środka 0 szans. W zeszłym roku w jeszcze gorszych warunkach jak mnie zarzuciło na koleinach to przyrysowałm samochód, więc teraz jestem troszkę ostrozniejsza

. Na całe osiedle z jakieś 5 miejsc postojowych odsniezonych i oczywiscie zajętych, więc ładnie przytuliłam się do dwóch garaży. Zostawiłam 3 karteczki z numerem mieszkania za szybami, gdyby właściciele chcieli wyjechać, ale na szcęście chyba nie było to potrzebne.
Dzisiaj niewiele lepiej

. Może będzie jakiś czyn społeczny- Noworoczna imprezka pt odśnieżać każdy może. Trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi.