Dzień zaczęłam bardzo grzecznie od owsianki ze słonecznikiem i sezamem na mleku 2% tłuszczu.
A potem pojechałam pobuszować po sklepach w poszukiwaniu jakiegoś stroju kąpielowego. Efekt: nieopanowany stan paniki, stroju brak, zjedzone 2 Magnum (Pink i Espresso = 510 kcal), wypite 2 kawy espresso, zakupione w New Yorker szorty kąpielowe damskie turkusowo-czarne rozmiar S jedyne w których mój zadek jako tako się prezentował ... prezentował ale już przestał bo po przymierzeniu kolejny raz, już w domu, dochodzę do wniosku, że chyba mnie powaliło z tymi szortami
Jesu, ten zeszłotygodniowy noskowy stres to był pikuś w porównaniu z dzisiejszym bo pan doktor tu już nie pomoże - szanse na zakup kompletu plażowego w moim przypadku oscylują w granicy 0 ... Jeszcze odbijają mi się te dwa Magnum które zjadłam za jednym zamachem i popiłam kawą
ps. ja po bobie też nie mam wiatrów - to chyba jakieś ludowe przekonanie ...
ps2. w nocy na kanale telewizyjnym Republika trafiłam na dyskusję która dotyczyła osoby Zygmunta Baumana, socjologa, ale dla mnie przede wszystkim filozofa i myśliciela - bo dojrzewałam na jego tekstach, bo uczyłam się odnajdywać w tym pokręconym popeerelowskim świecie (jestem rocznikiem wchodzącym w dorosłość w czasach przełomu - ze świadomością peerelowskiego kmiotka musiałam ogarnąć się we wczesnym polskim kapitalizmie) czytając jego teorie na temat nowoczesnej rzeczywistości. Językiem prostym, mądrze, wnikliwie i przede wszystkim bardzo refleksyjnie Bauman potrafił opisać i wytłumaczyć współczesny świat. A teraz - jestem zaskoczona i zszokowana ... przeszłością profesora. Ten świat traci autorytety ... człowiek zaczyna czuć się zagubiony i zdezorientowany bo komu wierzyć ...