ja krotko bo dopiero dochodze do siebie
witam geriatrie

a co do operacji - hm...decyzje podjęłam po 3 konsultacjach u neurochiruga po licznych badabniach mri i tk i po połtoraczonym bólu każdej nocy, przerwanego snu i snuciu się po chałupie jak duch, wiadomo decyzja nie prosta...ale jak dochodzą niedowłady, mrowienia, wypuszczanie przedmiotów i perwpektywa ze lepiej nie będzie....ze może dojsc do porażenia czterokonczynowego....balam się jak diabli na początku kiedy usłyuszałam że mam byc operowana, a teraz .....nie mogłam się doczekać i powiem wam jedno , że gdybym nie była zdjagnozowana to myślałbym ze to rak tak boli, w ciągu poł roku doszly niedowłady, przewracanie się,,,,nie ważne ,dzisiaj jestem 11 dzien po wstawieniu nowiutkich 2 implantó w kręgosłup szyjny i bole ustępują a ja dochodze do siebie, ledźwowy tez dokucza ale to kiedys...a będąc w szpitalu byłam świdkiem , kiedy jedną kobietę nie dopuścili do operacji, zebrało się konsylium i stwierdzili że u niej jeszcze trzeba poczekać i na razie rehabilitować, więc to nie jest tak że od razu chcą robić operację, robią tam ,gdzie to jest konieczne
co do kręgarzy to raze omijać wielkim łukiem, kręgarz któy nie ogląda zdj całego kręgosłupa i podejmuje się nastawiać i masować to szarlatan
nie pisałam o moim kręgosłupie bo sama musiałam zeżreć tą żabę, dopiero wydała mnie ulka
