Dzisiaj dalam czadu na silce

i jestem z siebie zadowolona.
Byla dzis powtórka z Rozmowy w Toku o babeczkach co ćwiczą,wiec trenerka włączyla glosniej tv a wyłączyła muzykę.
Jakas laska która katuje sie ekstremalnie treningami powiedziala,ze pare dni przed zawodami piej UWAG...14 litrów wody codziennie,a na 24 godziny przed zawodami nie pije juz nic.Organizm mysli ze dalej bedzie dostawłam tak duzo picia,powoduje częste sikanie i odwadnianie prawie do zera,a w tedy uwydatniaja sie miesnie. Czysty debilizm jak dla mnie ale ja nie o tym chciałam. Kiedys jakas dietetyczka powiedziała cos podobnego na temat jedzenia.
Jak jemy do bólu przez dwa dni,to na trzeci dzień organizm pracuje na wysokich obrotach bo wie ze dostanie duzo papu,a tu lipa,bo w trzeci dzień prawie mamy nic nie jesc,a tłuszcz sie spala
Wiec jak caly czas jemy mało,to metabolizm sie sie spowalnia i potem jak zaczynamy jesc wiecej czyli normalnie powstaje efekt jo-jo. Wato wiec czasem przez dwa dni dożreć na maksa
