Post
autor: rysiabe » 24 cze 2009, 04:15
Drogie Forumowiczki!
Chcę Wam bardzo podziękować za udział w dyskusji. Sabrinie, szpaczku, bbpp i maju, Wam dziękuję w szczególności, bardzo mi pomogłyście i bardzo Was polubiłam.
Dziękuję również tym, które mi nie szczędziły złośliwości, ataków, upokorzeń i naigrawania się z grafomaństwa.Nie było to miłe.Tak jakby mnie koniecznie chciały wypłoszyć z tego forum.
Tylko nie rozumiem dlaczego. Każdy tu pisze jak umie i nie jest przyjęte wyśmiewanie się z cudzego tekstu.
I to prowadzenie śledztwa: czy to ryś, czy rysia, a może znajoma forumowiczka.Ludzie!
Skąd ten zmasowany atak?
Nie było to ani miłe ani grzeczne.
Jak napisała szpaczek, rzuciłyście się na mnie jak sępy.
No, cóż. Każdy pisze jak umie, każdemu wolno pisać, to jest wolny kraj i wolne forum.
Fakt, zdołowało mnie to i było mi przykro. Ale również pomogło. W myśl powiedzenia, co cię nie zabije to cię wzmocni.
Ciekawym wyjaśniam, że nie jestem rysiem ani innym misiem/skurwisiem, nie jestem poszukiwaną usilnie "znajomą forumowiczką". Jestem rysią. Od chyba dwóch lat czytającą to forum na kompie zaprzyjaźnionej kosmetyczki, która pilnie czytuje wszystkie takie fora ale nie pisuje. Pisaninę w ramach terapii zalecił mi lekarz.
Zaczęłam trochę z przymrużeniem oka. żartobliwie i z przerysowaniem o sobie. Myślałam, że zrozumiecie autoironię.Ani jestem taka piękna ani takie muzeum. Dodałam sobie 3 lata, mam 54, bo tak mi pasowało do okrągłych 20 lat, chociaż faktycznie nie wyglądam na swoje lata i faktycznie mam wspaniałe włosy, dużo i gęste, takie bozia dała, a na wygląd i buzię taką w tym wieku sama sobie zapracowałam.
Z tymi wyśmiewanymi grobami, to rzeczywiście tak cudacznie wyszło. Ale dlatego, że ostatnio kilka zleceń realizowałam dla zakładów pogrzebowych i siłą rzeczy stykałam się z klientami. Nie macie pojęcia ile osób po pięćdziesiątce załatwia sobie groby na cmentarzu, zwykle kobiety,wykupują sobie miejsca i budują groby, które stoją puste i czekają. Po prostu niektórzy chcą mieć pewność, że mają zapewnione godne miejsce spoczynku.
Co do tych papierosów, ludzie, co za paranoja! Nie wiem ile ich było! Może 2 paczki, może 3, a może jedna. Co za różnica.Wiem, że dużo. Tak strzeliłam po prostu. Pisałam szybko, nie zastanawiałam się nad każdym słowem i nie sprawdzałam tekstu.
Ktoś tu wyśmiewał się, że pamiętam takie szczegóły jak mycie pleców sprzed lat czy pieska jamniczka. Nie, nie pamiętam. Jeszcze 3 miesiące temu nie pamiętałam .Pamiętam tylko te momenty, te obrazy, które mi się zaczynają przypominać w trakcie terapii.I opisałam te migawki z życia, które mi się właśnie przypomniały.
Tyle ze strony niektórych było ironii i złośliwości (z wyjątkiem kilku osób), że to zastanawiające.
Ale opinię o tym wydała już szpaczek, więc nie będę się powtarzać.
A nie przyszło nikomu na myśl, że największe "grafomaństwo", "kicz rozpaczliwy i styl potworny" jest właśnie wtedy, gdy piszesz szczerze, prosto z duszy, bez ważenia słów, usiłując jak najwierniej oddać fakty i nastrój? W końcu to nie konkurs literacki. Gdy piszesz pod wpływem emocji to nie zwracasz uwagi na poprawność wypowiedzi. A czy wszystkie Wasze posty są takie poprawne?
Tylko teksty przemyślane, wyreżyserowane, pisane na pokaz i z wyrachowaniem są napisane "pięknym stylem".
Dziewczyny, ja byłam w ciężkiej depresji. Może ktoś wie, jaka to straszna choroba. Jeśli nie wiecie, to poczytajcie. Nie życzę nikomu. Ale pomału wychodzę z tego.Pisanie zalecił mi lekarz.Stąd jestem na tym forum.
Historia rysi jest autentyczna, momentami pisana pod wpływem depresji i powrotu emocji. Momentami celowo przerysowałam i zmieniłam styl i sposób pisania, usiłując Was przekonać, że każdego można zmanipulować, co nie znaczy, że ten zmanipulowany jest s...synem i od razu trzeba go odsądzić od czci i wiary.
W efekcie to mnie "odsądzono od czci i wiary" (przerysowana przenośnia, oczywiście, żeby znowu ktoś nie komentował grafomaństwa).
Chciałam porozmawiać, podyskutować, wymienić poglądy, udzielić rad i posłuchać rad, wymienić się spostrzeżeniami i doświadczeniami, pomóc komuś i sobie.
Opisana przeze mnie nie do końca historia jest jak najbardziej autentyczna. Przechodząc do stylu "co powinno być dalej" chciałam sprowokować dyskusjęi posłuchać waszych rad. Nie piszę żadnego scenariusza.
Po prostu tak było. Nikogo nie zmuszałam, by w to wierzył.
Powtarzam: nie nabijałam nikogo w butelkę, i nie czujcie się oszukane (jak niektóre tu pisały).
Jeżeli komuś wygodnie tak cynicznie komentować to jego sprawa.
Ja dostałam na pewno nauczkę: nie wolno wypowiadać się szczerze na takich forach.