wczoraj np, wracam z siostrą z tesco i jak w autobusie za kierowcą jest miejsce to tam usiadł jakich chłop (mega dziwny w ogóle) a tyłem do niego siedziała moja siostra, ja stałam między nimi co takie miejsce na bagaż niby jest. no i dojeżdżamy do przystanku na którym mamy wysiąść, okazało się że ten koleś też będzie wysiadał, on wstaje i zaczyna ubierać swój wielki plecak którym oczywiście dostałam i się pcha na mnie (tak jak stałam przodem do bocznej szyby to przez jego plecak stałam w połowie do bocznej a w połowie do przedniej) no więc myślę sobie: nie będzie się głupek na mnie pchał, i wracam do swojej poprzedniej pozycji i oczywiście się pcham na niego, a on do siebie po cichu: ale się pchają. normalnie miazga, i mówię do mojej siostry ale palant też pewnie słyszał, że jak mu się zaraz popcham to wyleci z autobusu
kiedyś jedną babę zgasiłam, bo wsiadamy do autobusu a ta entuzjastycznie się na mnie pcha, no a ja nie wiem gdzie mam niby iść jak przede mną ludzie też wchodzą więc mówię do niej dosyć głośno i stanowczo: proszę się na mnie nie pchać, a ona jak pies z podkulonym ogonem: oj przepraszam przepraszam
inna historia z ustępowaniem miejsca dotyczy mojego kolegi, który przez wypadek na nartach miał amputowaną nogę

jechał autobusem i siedział oczywiście, czym wzbudził wielkie oburzenie wszystkich moherów w autobusie, zaczęły gadać żeby ustąpił miejsca itd więc wstał... się babom na maxa głupio zrobiło
o sapaniu nad głową i uderzaniu siatkami to już nie wspomnę bo to standard
