no to ten.
a ja sie dzisiaj wogole wyrobic nie moglam.
toria na balet, alexi do szkoly sobotniej i 10 razy prosilam husbanda zeby mi pomogl, ale jemu sie przeciez tak ciezko z lozka sciagnac

, biedaczek

.
jak juz wstal, pol godziny spedzil w lazience, na koniec sie obrazil bo tylko on nie mial sniadania przygotowanego, a ja maylam sie w biegu przed wyjsciem, on za to wloski zrobione, pachnacy.
szlag z tymi facetami.
dzis mam sprzatanie ogrodu, wczoraj kupilam donice i kupilam ziemie, ktora husband taszczyl 75l worek na barach, ale mialam ubaw jak treptal za mna, hihi

, ach rekawice zakupione dla cory i wlasnie mnie pogania.
zycze milego dnia. relaksujcie sie pieknym sloneczkiem.
