Sabrina, rozumiem. ja w sumie też towarzyska nadzwyczaj nie jestem i jak cie czytam, to jakbym o sobie czytała. Ja pracuję, więc kontakt "gadany" jest często nieunikniony. Ale nawet od jakiegoś czasu na towarzyskie spotkanie nie łażę. Nie chce mi się. A może to po prostu zmęczenie starym środowiskiem i poszukiwanie czegoś nowego? W ostatnich latach przełamałam parę barier (na własne życzenie, bo nie musiałam. Kusiło mnie jhak w dzieciństwie gdy się palec do ognia wsadzało). Ale rozumiem. Jakbyś się jednak zdecydowała, to wal jak w dym. Jakoś się ścieśnimy, albo coś znajdą.
Noi czekamy na resztę. Na te co piszą i na te co tylko czytają. Na te wyliftowane już i na te co dopiero się "podciągną". Wymieniać nie będę bo jeszcze kogoś pominę.






