Annetta pisze:Wiecie jak moj brat sie urodzil , moja mama byla zachwycona imieniam Makary

Ale na szczescie moj tato byl przciwny, i mnie troche buntowal (ja jestem 4 lata starsza)-zebym mowila na braciszka 'makaron"
Dobre
Londyjka, Maja to było zawsze moje ulubione imię dla dziewczynki. Kilka lat temu poznałam jedną Maję, która jest świetną, przebojową dziewczyną i imię jeszcze bardziej mi się spodobało. Podoba mi się też Alexandra (fajne, bo można różnie zdrobniać Ola, Alex, Sandra) i Natalia.
Wiem, że w Polsce pozwalają nadać dziecku imię obcojęzyczne, jeśli jedno z rodziców jest obcokrajowcem. Nie wiem, jak to jest w przypadku, gdy oboje rodziców jest Polakami, a dziecko urodzone za granicą. Może robią jakieś problemy przy umiejscowieniu aktu urodzenia w Polsce? Albo zmieniają pisownię z Alexandra na Aleksandra? Leah na Lija?
Cukiereczku, to dlatego, że dawno nie wychodziłaś. Jeszcze parę imprezek i będziesz disco queen
Teraz o filmach

Benjamin Button - powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego, jak na film, który ma 13 nominacji do Oscarów. Nie rozumiem, dlaczego Brad Pitt dostał nominację, skoro w filmie postać Benjamina Buttona odtwarza 7 aktorów (plus niemowlę)... a co za tym idzie, charakteryzacja też nie powinna dostać nagrody, co innego gdyby to Brada Pitta ucharakteryzowali na 80-letniego pomarszczonego, drobnego staruszka

Sam film naprawdę średni, taka ckliwa bajka, którą ratują tylko elementy humorystyczne (część akcji rozgrywa się w domu starców, gdzie Benjamin mieszka od urodzenia). Moim zdaniem, lepiej zaczekać na DVD i posiedzieć te 3 godziny przed telewizorem niż w kinie. No chyba że ktoś uwielbia Brata

Pitta i filmy w stylu Titanica (tu też mamy babcię opowiadającą historię niespełnionej miłości). Mnie bardzo podobała się Cate Blanchett i chyba nic więcej. Może jestem zbyt wymagająca, ale lubię filmy z ciekawym pomysłem, dobrze przemyślane i zrobione, a tu był jeszcze dość poważny błąd fabuły (matka na łożu śmierci opowiada córce, że kiedyś była baletnicą i pokazuje jej swoje zdjęcia. Córka zaskoczona "nigdy nie wspominałaś, że tańczyłaś"... a w trakcie filmu mamy scenę, gdzie ta sama córka, jako 12-latka, przychodzi do szkoły baletowej mamy, gdzie zajęcia prowadzi właśnie jej mama) Gdzie tu logika? Amnezja córki, niedopracowanie fabuły czy robienie sobie jaj z widzów?
Polecam za to film Slumdog (Milioner z ulicy) - 10 nominacji do Oscarów. Super pomysł i świetnie zrobiony film. Rzecz dzieje się w Indiach, młody, niewykształcony chłopak ze slumsów jest o krok od wygrania głównej nagrody w programie "Milionerzy". Podejrzewają go o oszukiwanie i zabierają do aresztu, gdzie przesłuchują go i torturują, żeby dowiedzieć się, skąd zna odpowiedzi na pytania w programie. I dowiadujemy się, skąd ta jego wiedza. Film naprawdę świetny, nawet typowo bollywoodzka scena tańca na końcu nie niszczy wrażenia
Chcę jeszcze obejrzeć "Zapaśnika", bo słyszałam, że Mickey Rourke zagrał genialnie, ale musimy się wkręcić na jakiś limitowany pokaz, bo te cwaniaki czekają z dystrybucją do Oscarów.