Ja żałuję, że byłam z chłopakiem 2,5 roku i przez ostatni rok bycia z nim, wiedziałam na 100 % ze go nie kocham i że wogóle nie wiem co to jest miłość, i przez ten cały rok byłam zakochana w moim koledze z klasy - przyjacielu. I tak sobie tkwiłam tyle czasu w takim chorym związku, równie dobrze mogłam zerwać z tamtym chłopakiem znacznie wczesniej, moze nawet po pierwszym miesiącu znajomości, byłam taka głupia, zraniłam kogoś i zraniłam samą siebie. Żałuje tego, że z nim byłam i dawałm mu nadzieje na reszte życia. Zaraz po zerwaniu bałam się o niego jak to przeżyje ale później płakałam z własnej głupoty. Żałuję wszystkiego co wtedy było. Nie lubie tego wspominać bo mi się niedobrze robi. Mimo, że go nie kochałam, nigdy go nie zdradziłam (chociaż nie jestem pewna ale on chyba miał wakacyjna miłość, mailował z inną). On już mi to wybaczył, że odeszłam i sobie ułożył życie, wiec mnie juz to wogóle nie obchodzi. Żałuję wszystkiego z tamtego czasu.
Odważyłam się też wyznać swoje uczucia koledze z klasy (4 kl liceum), bo nie chciałam żałować, że czegoś nie zrobiłam, a wiedziałam, że po maturze możemy się już długo nie widzieć, albo nawet nigdy. Wtedy czułam, że to są moje prawdziwe uczucia, nie cos robione na siłę. Pomimo małych trudności i nieporozumien jestesmy razem

jesztem najszczęsliwszą kobietą na świecie, dopiero wtedy poznałam co znaczy kochać i wiedziałm jedno, że wczesniej wcale nie kochałam, że to nie była miłosc z mojej strony

Teraz nie umiem żyć bez mojego ukochanego. Jest dla mnie najważniejszy

Kocham go nad życie
