Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach?

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
olivka23
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 689
Rejestracja: 15 lip 2005, 23:48

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: olivka23 » 06 sie 2010, 10:43

Ja mam to szczęście, że moi rodzicie całkowicie akceptują mój wybór, już nawet nie pamiętam kiedy ich uświadomiłam w tej kwestii, ale przyszło mi to zupełnie naturalnie, temat od czasu do czasu wraca w rozmowach i wiem, że nie czuja się z tego powodu skrzywdzeni, uważają, że to moje życie i mogę je przeżyć tak jak chcę. Mogę z nimi o wszystkim porozmawiać i naprawdę myślę, że mam duże szczęście mając ich całkowite poparcie na każdej płaszczyźnie, co więcej potrafią bronic mojego stanowiska kiedy zajdzie taka potrzeba, to naprawdę budujące :)

Bardzo współczuje wszystkim, którzy nie maja takiego wsparcia w najbliższej rodzinie, która często potrafi się uciekać wręcz do szantażu emocjonalnego żeby postawić na swoim. Nie można jednak dać się zmanipulować i ulec presji w tej kwestii .Jak dało się zauważyć w artykule, rodzice i teściowie wręcz żądają realizacji własnego pragnienia pt. posiadanie wnuków. Oczywiście nie zastanawiając się ani sekundy nad tym, że to Ty będziesz przez całe życie ponosić konsekwencje tej decyzji, a nie oni! Dziadkowie wpadną od czasu do czasu,żeby popatrzeć na wnuki, wcisnąć im prezenty i może czasem zaoferują jakaś pomoc opiece, a to wszystko ku własnej egoistycznej uciesze! Bo to jest właśnie czysty egoizm i własne marzenia rodziców czy teściów (o bawieniu wnuków, przekazaniu nazwiska czy innych rodzinnych dóbr) stoją za tak silnie wywierana presją.


kolejny artykuł: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc ... w_tle.html" onclick="window.open(this.href);return false;
I do what I have to to live the way I want to....

Awatar użytkownika
lil sexy
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2355
Rejestracja: 12 sie 2005, 20:12
Lokalizacja: Łódź

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: lil sexy » 06 sie 2010, 10:49

Moi rodzice też są super pod tym względem. Chyba tylko tata, twierdzący że dziecko to sens życia (łatwo się mówi jak się ma taką córkę jak ja (clin (giggle ) próbował polemizować, ale odpuścił. W zeszłym roku pogadaliśmy więcej na temat przy okazji ślubu mojej 2 lata starszej kuzynki i powiedziałam mu że mnie to w ogóle nie kręci i w najbliższym czasie nie planuję wiązać się na poważnie z żadnym facetem, a tym bardziej mieć dziecko bo mam za dużo planów i chciałabym je zrealizować.
"Piękność jest dla kobiet ważniejsza niż inteligencja, bo mężczyznom łatwiej przychodzi patrzenie niż myślenie."
MD

żuczek
Bywalec Beauty
Bywalec Beauty
Posty: 133
Rejestracja: 17 mar 2010, 12:02

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: żuczek » 06 sie 2010, 12:29

Villemo napisała:

"Swego czasu widziałam koszulkę, którą muszę sobie kiedyś sprawić. Napis na niej widniejący ("Dzieci są dla ludzi, którzy nie mogą mieć kota") " (rire

A ja mam i kota i dziecko, koty to nawet dwa (giggle

A wracając do Waszego ważnego skądinąd tematu,uważam ,że wszystko opiera się na akceptacji i tolerancji drugiego człowieka, wraz z jego ułomnościami,wadami, odmiennymi poglądami czy orientacją seksualną.

Ktoś chce mieć dzieci a ktoś nie chce, dla mnie to koniec dyskusji,szanuję wybory innych.
Swoje dziecko uczę tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka oraz tego, że nie zawsze spotka ludzi mających takie samo zdanie jak on.

Dziewczyny życzę Wam wytrwałości w odganianiu "życzliwie ciekawskich" (rire
Nie przejmujcie się nimi, róbcie swoje i tyle (rire

ps;dr Kubasik na konsultacji o dzieci tez spytał: a kiedy drugie? (giggle
no to ja,że norma krajowa wykonana w 120% i teraz czas tylko dla mnie (rire

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: ewawawa » 06 sie 2010, 13:46

mi problem rodzicow poniekad zdjal z glowy brat. rozmnozyl sie dwukrotnie i teraz moja mama tylko marudzi ze ciagle musi jezdzic sie opiekowac i sily juz nie ma (giggle
olivka23 pisze:kolejny artykuł: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obc ... w_tle.html" onclick="window.open(this.href);return false;
z ww artykulu "Niemal dopiero co skończyły się również Dni Cipki. "

ze co? (wow ???

edit: juz znalazlam
przed: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... etniu.html
i po: http://dnicipki.blogspot.com/
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
Michitka
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 6678
Rejestracja: 24 wrz 2005, 21:26

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: Michitka » 06 sie 2010, 19:37

Wiecie co ja zauważyłam u siebie, że mnie faceci zaczynają denerwować, normalne? Jak z jakimś przebywam dłużej niż 2 godziny (czy to znajomy, kolega itp) to mnie denerwują i nie wyobrażam sobie z jakimś przebywać dłużej
Przeznaczenie oddaje kobietę pierwszemu. Przypadek - najlepszemu. Wybór - pierwszemu lepszemu...

Awatar użytkownika
majamajamaja
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 1851
Rejestracja: 17 sty 2009, 11:24

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: majamajamaja » 06 sie 2010, 20:23

Zuczek, nie musisz brac osoboscie z tymi kotami... (giggle
A z ta norma bylo dobre!

Ewa, moi rodzice tez niancza dzieci brata, choc brat mlodszy ode mnie. To mam spokoj. Myslalam, ze z tego powodu. A tu nagle, kiedy zaczelam opowiadac, ze moja jakastam juz 60-letnia znajoma nie ma dzieci i nigdy ich nie chciala miec i w tym wieku nadal cieszy sie z tego faktu - zaczeli mi przytakiwac! Moja mama, ze "kiedys wszystko bylo inaczej", w sensie, ze ma czworke dzieci, a teraz moze by tyle nie miala. Nie wiem, nie rozumiem za bardzo, jak to kiedys bylo, bo w koncu chyba tez wiedziala, na co sie decyduje? Mysle, ze kiedys bylo trudniej o srodki antykoncepcyjne, piguly to byly bomby hormonalne, a kto tak naprawde chce przytyc na wlasne zyczenie, rozregulowac organizm i jeszcze za to wszystko chyba sporo placic? Poza tym ja sama pamietam, jak na poczatku chodzilam po recepte na pigulki, to mialam czasami wrazenie, ze mi lekarz robi laske (wwwaske, nie mam polskiej klawiatury!). Takie fluidy byly w powietrzu.
Raz mi jeden nawiedzony ginekolog wreczajac recepte zreszta powiedzial, zebym lepiej sie postarala o dziecko!

I tu cie mam, ty draniu, powinienes lepiej zostac ksiedzem. Skad my mamy byc tolerancyjne i nie dawac sie zdenerwowac, jak takie typki fartuch lekarski zakladaja, a kazania prawia wykorzystujac kazda mozliwa okazje?

No, ale wracajac do tematu moich potakujacych rodzicow: przy tej rozmowie tez zauwazylam, ze sobie zdaja sprawe, na ile lepsze (LEPSZE) zycie mieliby, majac chociazby nie czworke, ale dwojke dzieci. Ile oni i my, ich dzieci, musielismy sie wyrzekac finansowo, zeby mlodsze dziecko tez poszlo do liceum itd...

Mysle wlasnie, ze to moja mama mi przekazala taka niechec do dzieci. Nieswiadomie.

W kazdym razie moi rodzice mi przytakuja. Pytaja czasami, czy cos planuje, ale to tak raz na dwa lata. I jest spokoj.
Rodzina meza za to pyta w kazdej rozmowie. "Do you plan to have a baby?"
"Yes, I plan" dwie sekundy ciszy i sie smiejemy z mojego tonu.
Chyba tez zrozumieli, a to pytanie uwazam za grzecznosciowe. O czym mamy rozmawiac, kiedy dziela nas tysiace kilometrow: o szczegolach polityki zagranicznej Niemiec?
15 kwietnia 2009 - Brzuchanski, powieki

Awatar użytkownika
lil sexy
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2355
Rejestracja: 12 sie 2005, 20:12
Lokalizacja: Łódź

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: lil sexy » 06 sie 2010, 22:11

Michi normalne, ale po 2 godzinach to dosyć szybko. Mnie zaczynają denerwować drugiego dnia i nie ma mowy o zostawaniu u mnie dłużej niż 3 dni pod rząd.
"Piękność jest dla kobiet ważniejsza niż inteligencja, bo mężczyznom łatwiej przychodzi patrzenie niż myślenie."
MD

Awatar użytkownika
ewawawa
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4383
Rejestracja: 09 cze 2008, 07:19
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: ewawawa » 07 sie 2010, 00:47

majamajamaja, moj rozmnozony brat tez jest ode mnie mlodszy i tez czasem mi sie wydaje ze moja mamcia mi podswiadomie przekazala niechec do dzieci.
wlasnie sobie uswiadomilam, ze ona nie musiala zadnych dzieci nianczyc innych niz swoje, urodzila sie raczej nieplanowana prawie 20 lat po swoich dwoch starszych siostrach, ktore do tej pory potrafia jej wypomniec jak to wstyd im bylo po parku z wozkiem chodzic (giggle bo wszyscy kawalerowie mysleli ze mlode samotne matki (60 lat temu!!!)
ja i moj brat tez sie dosc pozno na swiecie pojawilismy i choc mielismy pelna (nawet zbyt pelna czasem) opieke, wikt i opierunek, to raczej rodzice nas nie rozpieszczali za to sporo wymagali ... czulam sie raczej pilnowana, niz kochana. ze jestem kochana zrozumialam dopiero kolo 18ego roku zycia - po calym burzliwym okresie mega buntu i wojny domowej (giggle - a nasza zgoda, pokoj i zrozumienie zaczely sie w dosc smieszny sposob, byl taki moment przelomowy (giggle
nie mniej jednak zdaje sie ze ta niechec do dzieci "wyssalam z mlekiem matki" (giggle

i krytyczne nastawienie do facetow - trutniow tez (giggle (giggle (giggle

Michi, lil sexy mnie faceci koledzy nie denerwuja jakos specjalnie, poniewaz nie wchodze z nimi w zbyt bliskie relacje przewaznie. lacza nas raczej wspolne pasje lub praca a tu plec nie ma zadnego znaczenia.
natomiast faceci potencjalni partnerzy potrafia mnie irytowac niemozebnie ale tez raczej po 2 dniach a nie 2 godzinach, tak jak u lil (giggle
natomiast Ci ktorzy czegos ode mnie chca a nie wydaja mi sie interesujacy (czyli ok 95% chcacych) irytuja mnie po 15 minutach (giggle
5.02.2009 400 ES HP Brzuchański
22.02.2010 total nose again Łatkowski

Awatar użytkownika
olivka23
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 689
Rejestracja: 15 lip 2005, 23:48

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: olivka23 » 07 sie 2010, 11:08

Ja swoje BZW traktuje jako coś najnaturalniejszego na świecie, tez myślałam, że może podświadomie rodzice przekazali mi tę niechęć ale nic takiego w moim przypadku miejsca nie miało. Po prostu to jest integralna i jak najbardziej naturalna część mnie, nie chcę, nie odczuwam takiej potrzeby i nic się w tej kwestii nie zmieni. Koniec, kropka. To tak jak z orientacją seksualną, albo jest się homo albo hetero, niektórzy są jeszcze bi oczywiście ale o ile w sferze intymnej da się balansować na granicy i posprawdzać "jak to jest", o tyle kwestii posiadania dzieci nie radziłabym takiego rozwiązania :) konsekwencje mogą być bolesne i co gorsza terminalne.


źródło "Wysokie obcasy":


Bezdzietna jędza

Proszę w imieniu tysięcy takich kobiet jak ja, czyli bezdzietnych z różnych przyczyn, o danie nam spokoju, nam i naszym macicom

Mam 36 lat, szczęśliwy nieformalny dziesięcioletni związek, w którym panują miłość i szacunek. Jestem dosyć dobrze wykształcona (studia filologiczne na KUL), dosyć zdolna (podobno), dosyć ładna (nie moja opinia). W czym więc problem? Ano w braku ślubu i dzieci. Od lat ze stoickim spokojem znoszę nagabywanie rodziców o wnuki, mają prawo, oni mnie urodzili. Od lat też znoszę niewybredne i niedyskretne pytania o potomstwo od zupełnie mi obcych ludzi. Czemu nie rodzę, może jestem chora, może on jest chory, może inny lekarz, a może inny facet, przecież dziecko rozwiąże każdy problem, w tym brak stałej pracy, da tyle radości i nawet mnie odmłodzi, zapobiegnie wielu chorobom, zostanie ze mną na starość, żeby podać łyżkę wody.

Jestem jedynaczką i od prawie 20 lat nie mieszkam z moimi rodzicami, a nawet w innym państwie. Oczywiście, gdy jestem im potrzebna, jadę bez pytań, ale nie mogą powiedzieć, że mieli dziecko, żeby na starość nie być samotnymi. Ostatnio spotkałam jedną z koleżanek. Komplementowała mój wygląd, że niby świeży i młody, a zaraz potem z przekonaniem godnym Pytii stwierdziła, że trzeba mi stabilizacji, normalnego chłopa i dziecka. Zatkało mnie. Pytam ją więc, czym według niej jest stabilizacja, jeśli nie dziesięcioletnim związkiem dwojga ludzi. Czemu na Boga jakaś obca baba lepiej wie, co jest dla mnie dobre? A może dojrzała, 36-letnia osoba naprawdę nie wie, co jest dobre, a co złe. Przypuśćmy, że nie jestem zdrową, płodną kobietą, tylko kimś, kto rozpaczliwie próbuje zajść w ciążę, a nie może. Czy kolejne pytania o dzieci nie pogrążyłyby mnie w jeszcze głębszej rozpaczy? Czemu mam się czuć gorsza od kogoś, kto urodził dziecko, czemu mam być czymś w rodzaju dziwoląga w cyrku? Czy posiadanie dzieci jest jedynym wyznacznikiem kobiecości? Wiele razy słyszałam, gdy mi było źle i smutno, gdy miałam depresję, że powinnam mieć dzieci, tobym się wyleczyła z tych problemów. Ludzie, czy słyszeliście o depresji poporodowej? Ja ją widziałam, wcale nie było to rozwiązanie problemów. Pewnie też nie jestem dobrą katoliczką, bo całymi garściami biorę dary Boga, takie jak wolna wola i rozum.


Wyjdę pewnie na osobę zgorzkniałą i z pretensjami do świata, ale zapewniam, nie jestem taka. Chodzi mi jedynie o to, żeby ciotunie i koleżanki w swym wścibstwie nie posuwały się do tematów intymnych, bo posiadanie dzieci jest tematem intymnym. Proszę w imieniu tysięcy takich kobiet jak ja, czyli bezdzietnych z różnych przyczyn, o danie nam spokoju, nam i naszym macicom. Nie robimy nic złego, my tylko się nie rozmnażamy, ale nie grozi światu wymarcie, przecież są te, co rodzą, i to czasem sporo. Aha, jeszcze to: jeśli która dobrodziejka zaniepokojona brakiem potomstwa innej kobiety trafi na wredną i pyskatą jędzę, to zapewniam, tą jędzą będę ja, i nie będę wówczas poprawna politycznie!
I do what I have to to live the way I want to....

Awatar użytkownika
dyduska
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 680
Rejestracja: 14 kwie 2008, 21:16
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Czy jest ktoś komu nie zależy na małżeństwie i dzieciach

Post autor: dyduska » 27 sie 2010, 00:07

Napiszę wam od siebie, ja nie mam w ogóle zapędów na macierzyństwo ani na małżeństwo. Dzieci lubię ale te sąsiadki, mojej koleżanki, mojej siostry, itd, nie wyobrażam sobie posiadania własnego potomstwa. Wolę być ciocią niż mamą. Mam 30 lat, a moje podejście do tej kwestii jest wciąż takie samo odkąd skończyłam 16.
Co niektóre dziewczyny pisały, że ktoś tam mówił, że im się odmieni. Im się może odmieniło a może nie, a u mnie osobiście pozostało w takiej samej fazie rozwoju jak było - instynkt macierzyński = zero.
My, te bezdzietne tak po prostu mamy i koniec.
Ujmując sprawę szczerze, nie martwi mnie, że jedna czy druga osoba nazwie mnie egoistką z tego powodu iż nie posiadam dzieci. Dla mnie większym egoizmem jest ich posiadanie z pobudek typu : " kto mi poda szklankę wody na starość"/
Po pierwsze taka osoba, nie ma wcale gwarancji, iż ów potomek tą szklankę nam przyniesie żeby ugasić nasze pragnienie, a nie w niej nas utopi. Po drugie, to i tak w naszej rzeczywistości dzieci wyjeżdżają do innego miasta, województwa, kraju, na inny kontynent i nawet posiadanie gromadki pięciu czy sześciu nie gwarantuje nam, że tą szklankę wody ktoś nam poda.
Także o przedłużenie gatunku się nie martwię bo są osoby, które działają ponad normę, a ja póki co mam zamiar pozostać w jednym egzemplarzu, nie rozsiewając moich komórek (żart). Chociaż widzę małe prawdopodobieństwo, graniczące zeru, to jednak nigdy nie mów nigdy i może i coś się odmieni w tej kwestii również i w moim przypadku.
6.05.2010 - lip lifting - dr Broma - super!!!
25.10.2012 - powiekszam piersi :-) - dr Broma - juz po - Natrelle 410 MX - pojemność 370

ODPOWIEDZ

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”