Dzięki
Ulka
Tak sobie o tym wszystkim myślę i dochodzę do wniosku, że jednak największym problemem naszego związku jest duża różnica wieku (19 lat). Być może dla niektórych z Was to nie jest dużo,ale w sytuacji ja-19, on- 38, to naprawdę sporo.
Wiem, że możecie powiedzieć- "Sama chciałaś". Teraz, po lekturze kilku mądrych publikacji już wiem, że w liceum mój mąż zastępował mi rodziców- po rozwodzie, wiecznie zajętych sobą, pracą, nowymi związkami. Nie było nikogo, kto by mnie przytulił, pocieszył, powiedział że jestem w czymś dobra.
Nie odbierzcie tego proszę jako użalanie się nad sobą, stwierdzam tylko fakty. I wtedy trafił się on. Starszy, w wieku mojej matki, przytulić to lubił aż za bardzo
Na przekór rodzicom ucieczka z domu, ciąża...namawiali mnie na usunięcie, a ja tylko marzyłam jakie to cudowne życie mnie czeka z moim ideałem i naszym wspólnym dzidziusiem.
Prawdziwe życie okazało się no cóż...po prostu prawdziwe. W naszym wypadku różnica wieku coraz bardziej się uwidacznia- na zewnątrz i wewnątrz. Ludzie często rozmawiając z nami sądzą, że jestem jego córką. NIe chodzi o brak wiedzy z mojej strony,ale o poglądy na życie, politykę, religię. On jest zdecydowanym konserwatystą, a ja traktuje politykę i inne aspekty życiowe z przymrużeniem oka, mam własne zdanie,on powtarza te przeczytane w gazetach prawicowych, lub książkach.
Jak idziemy gdzieś razem to ludzie sądzą, że on jest moim sponsorem- ja dość wysoka i w opinii innych atrakcyjna młoda blondynka, on typowy facet w średnim wieku.
Jest wiele innych rzeczy o których nie będę pisała. Po prostu różnica wieku w naszym wypadku okazała się nie do przeskoczenia i nie do zaakceptowania w codziennym życiu.
Przede mną studia, chcę je przejść spokojnie, bez wyrzutów o 3 minuty spóźnienia, lub siedzenie ze znajomymi podczas 2 godzinnego okienka.
Ja nie dojrzałam do stałego związku, duszę się w nim i jestem nieszczęśliwa.
Sądzę, że winy jest w nas po równo, obydwoje mamy swoje za uszami.
Ja przez najbliższe lata nie chcę wejść w żaden stały związek. Mam nadzieję, że M znajdzie sobie wreszcie kogoś w swoim wieku i nauczy się z tej historii żeby nie latać za dziewczynami, które mogłyby być jego córkami, a tym bardziej nie za dziewczynami, które uczył.
