Pewnie niejedna z Was czytala te ksiazke Josepha Murphyego.Albo Sekret Rhondy Byrne.
Chcialabym dowiedziec sie czy stosujecie jakies afirmacje w swoim zyciu, czy moze pomoglo Wam to cos zmienic.Czy powtarzacie sobie przed lustrem ze jestescie piekne, madre, ze wszystko Wam sie udaje.Czy pomoglo to komus wyjsc z choroby, odmienic swoj swiatopoglad,pokonac lek.
Ja wierze ze mamy wplyw na swoje zycie.Ze pozytywne mysli i wiara pozwala mi spelniac moje marzenia.Nigdy nie boje sie planowac i nie ma dla mnie ograniczen.
Moja siostra zna osobe ktora dzieki tej ksiazce zmienila swoje zycie,stworzyla tzw tablice marzen na ktorej przyczepila rozne obrazy ktorych chcialaby byc czescia.W bardzo krotkim czasie (chyba 1 rok, juz dokladnie nie pamietam)jej zycie diametralnie sie zmienilo.Poznala mezczyzne z ktorym wziela slub, zaszla wciaze (bardzo chciala miec dziecko), kupila mieszkanie choc jej placa wczesniej nigdy by na to nie pozwalala.Najlepsze ze kiedy po jakims czasie odnalazla ta tablice to jej maz byl wizualnie bardzo podobny do tego ktory na jej tablicy marzen trzymal na reku dziecko.
Moja znajoma stosuje afirmacje na codzien i z trudnej sytuacji zyciowej (przeprowadzka w ciemno do innego kraju,brak pracy,prolemy psychiczne )wyszla na prosta i ma wielkie marzenia w ktorych spelnienie bardzo wierzy.
Ja mialam taki okres kiedy rowniez pisalam sobie afirmacje i wkrotce ni stad ni zowad zanim zaczelam szukac pracy (a bylam wtedy bezrobotna-ah jaki ponizajacy jest wydzwiek tego slowa)dostalam ja.
Podzielcie sie swoim doswdczeniem w tej dziedzinie.







