Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Wolne tematy, dyskusje, tutaj możecie rozmawiać o wszystkim. Nasze codzienne i niecodzienne sprawy.

Moderator: Zespół I

Awatar użytkownika
muflon2121
Uzależniona Beauty
Uzależniona Beauty
Posty: 1383
Rejestracja: 09 paź 2007, 20:45

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: muflon2121 » 17 lut 2013, 09:35

babina7 pisze:sobie zakładacie rzęski, a o autkach pomyślała która? Ja tak! Moje ma rzęski {mąż już nie pojeździ takim (rofl (rofl }
Wygląda jakby wnuczki nim miały jeździć. Może jeszcze jakiego smurfa na maskę? (mdr

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: babina7 » 17 lut 2013, 11:06

eeeeeeeeeee.....wnuczki nie malują się jeszcze. Mój samochodzik to kobietka..
zadowolona

Awatar użytkownika
anima60
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 643
Rejestracja: 14 sty 2005, 23:55

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: anima60 » 17 lut 2013, 12:21

Ja to w męskim sportowym stylu wolę jazdę
i zamiast kwiatów, wolę wiatr we włosach
gdzie by mi tam rzęskami trzepotać (rofl

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: niebieska » 17 lut 2013, 16:50

ja wole tak samo jak anima, ale rzeski mi sie podobaja, sa slodkie i gdybym zobaczyla tak ozdobione
auto na ulicy na pewo bym sie usmiechnela.

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: babina7 » 17 lut 2013, 21:33

no właśnie! Wszyscy się uśmiechają jak jadę { a jeśli ktoś z nich się smieje, to sobie tłumaczę , że nie ma poczucia humoru}. U mnie mało widać, bo czarne autko. Koleżanka ma srebrne, to dopiero fajniej wygląda.
zadowolona

Awatar użytkownika
anima60
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 643
Rejestracja: 14 sty 2005, 23:55

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: anima60 » 17 lut 2013, 22:09

Też bym się uśmiechnęła, chociaż takie rzęski to nie w moim stylu, bo nie lubię żadnych ozdóbek.
Ze dwa miesiące temu mąż mi założył karnisz w salonie, żebym sobie firaneczki zawiesiła, a ja...dalej mam puste okno...

Awatar użytkownika
niebieska
Specjalista Beauty
Specjalista Beauty
Posty: 1986
Rejestracja: 27 cze 2005, 14:11

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: niebieska » 17 lut 2013, 22:45

mam podobnie i mi narasta.
nie znosze ozdobek, durnostojek, mnostwa paskudnych rzeczy zagracajacych, ktore nazywam "patarafki".
w domach gdzie duzo tego czuje, ze brakuje mi powietrza do oddychania.

Awatar użytkownika
babina7
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 4545
Rejestracja: 03 cze 2008, 00:31

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: babina7 » 18 lut 2013, 00:21

ja muszę mieć zasłonięte szpalety więc mam firanki i to jeszcze obszyte taśmą z perełkami (giggle (giggle (giggle (giggle

A właśnie! Jak tam Ula Twoje rzęsy ? Ja od maja robiłam do grudnia. Teraz nie mam nic i nie mogę patrzeć na swoje naturalne....wydają mi się takie krótkie { a może rzeczywiście się uszkodziły?}
Kupiłam teraz sztuczne i uczę się zakładać. Polecili mi firmy Ardell. Są mięciutkie{ z ludzkiego włosa}, różnej długości i gęstości, są też połówki.
Idzie mi coraz lepiej ale na lato zrobię permanentne, bo to wielka wygoda (yes) .
zadowolona

Awatar użytkownika
wiosna w duszy
Rozmowna Beauty
Rozmowna Beauty
Posty: 555
Rejestracja: 20 maja 2011, 20:35

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: wiosna w duszy » 18 lut 2013, 00:54

Babinka, a odżywek próbowałaś? Wydłużają fajnie rzęsy. Sztuczne nie uszkadzają naturalnych? Tez nie umiem zakładać ;/

Awatar użytkownika
marena103
TOP Beauty
TOP Beauty
Posty: 2197
Rejestracja: 21 sie 2008, 13:32
Lokalizacja: polska
Kontakt:

Re: Życie zaczyna się po 40-tce. cz 8.

Post autor: marena103 » 18 lut 2013, 09:31

ja krotko bo dopiero dochodze do siebie
witam geriatrie (rofl a co do operacji - hm...decyzje podjęłam po 3 konsultacjach u neurochiruga po licznych badabniach mri i tk i po połtoraczonym bólu każdej nocy, przerwanego snu i snuciu się po chałupie jak duch, wiadomo decyzja nie prosta...ale jak dochodzą niedowłady, mrowienia, wypuszczanie przedmiotów i perwpektywa ze lepiej nie będzie....ze może dojsc do porażenia czterokonczynowego....balam się jak diabli na początku kiedy usłyuszałam że mam byc operowana, a teraz .....nie mogłam się doczekać i powiem wam jedno , że gdybym nie była zdjagnozowana to myślałbym ze to rak tak boli, w ciągu poł roku doszly niedowłady, przewracanie się,,,,nie ważne ,dzisiaj jestem 11 dzien po wstawieniu nowiutkich 2 implantó w kręgosłup szyjny i bole ustępują a ja dochodze do siebie, ledźwowy tez dokucza ale to kiedys...a będąc w szpitalu byłam świdkiem , kiedy jedną kobietę nie dopuścili do operacji, zebrało się konsylium i stwierdzili że u niej jeszcze trzeba poczekać i na razie rehabilitować, więc to nie jest tak że od razu chcą robić operację, robią tam ,gdzie to jest konieczne
co do kręgarzy to raze omijać wielkim łukiem, kręgarz któy nie ogląda zdj całego kręgosłupa i podejmuje się nastawiać i masować to szarlatan
nie pisałam o moim kręgosłupie bo sama musiałam zeżreć tą żabę, dopiero wydała mnie ulka (rofl

Zablokowany

Wróć do „Feel Free - Nie Krępuj Się”