Masakra, ja bym się zdziwiła jakby dzieci na imprezę "dla dorosłych" przyszły. :D
Nie wiem jak można kogoś kto nie chce mieć dzieci namawiać do tego by miał. Ja mówię mojemu mężowi, że drugiego dziecka nie chcę i jedno nam wystarczy. Na razie nie mamy warunków, bo czeka nas przeprowadzka itd, więc nie nalega. Niby by chciał, ale wie, że nie możemy sobie pozwolić. Poza tym chyba też mu się ostatnio odwidziało, bo nasi znajomi dorobili się drugiego :) moja siostra ma małe dziecko i jak ma z nim zostać sam na kilka godzin to jest przerażony :D na pewno da mu popalić, na to trochę liczę :D uważam, że jak ktoś nie chce dziecka to choćby nie wiem co, to zawsze będzie w nim tkwiło jakieś uczucie niespełnienia. Nie wyobrażam sobie jakby ktoś mnie do tego zmusił, szkoda dziecka. Można dziecko kochać, ale ono chyba wyczuje, że jest coś nie tak, że matka nieszczęśliwa itd. Ja nie za bardzo chciałam mieć dzieci, tzn. jeśli już to chciałam być młodą mamą, 25 lat to dla mnie górna granica była. Nie przypuszczałam, że się zdecyduję na dziecko, raczej myślałam, że dobiję do górnej granicy i koniec. A jednak, poznałam mojego przyszłego męża, zaczęliśmy myśleć o dziecku, zaczęłam liczyć swoje dni płodne i gdy było największe prawdopodobieństwo postaraliśmy się o dzidzię :) i nie żałuję tego, synek jest naszym oczkiem w głowie, a nas zbliżył do siebie, teraz jest tak jak powinno być :) tylko martwię się jak z pracą gdy się przeprowadzimy, tu nie muszę pracować, a po przeprowadzce będzie trzeba, tylko co wtedy z dzieckiem
