Strona 1 z 2
Są tu dziewczyny które siedzą na wychowawczym?
: 17 lut 2009, 16:50
autor: baby1979
Ja siedzę z młodszym(22mce) i już po woli mam dość.Brakuje mi pracy, bycia między ludzmi itp.
Mały nie może poki co isc do żłóbka bo mieszkamy na dzielnicy że jest strasznie dużo dzieci a nawet w przedszkolach prywatnych od 2 r.ż nie ma miejsc co jest ich sporo. Z chęcią bym się juz gdzies ruszyła

: 17 lut 2009, 17:44
autor: malwinka
Ja wprawdzie nie na wychowawczym ale siedzę w domu już baaardzo długo. Starsza córa ma 8 lat i w zasadzie od czasu ciąży z nią siedzę w domu, z drobnymi przerwami. Teraz mam drugą, siedmiomiesięczną i, siłą rzeczy nie pracuję. Nie mam ani mamy ani cioci do pomocy, jestem sama z mężem i dostaję na głowę... Mam takie doły, że tragedia. A to wszystko, przez brak kontaktu z ludźmi. Boję się, że mam pierwsze objawy depresji...
: 17 lut 2009, 22:11
autor: Poli
Ja nie jestem na wychowawczym ale bylam

, siedzialam z moim dzieckiem w domu do 3 roku zycia i wspominam ten okres naprawde przyjemnie

.
Ale ja nie "siedzialam w domu", codziennie mialam wyprawy, wychodzilam przeważnie o 12 popoludniu i wracalam o 16 . Umawilam sie ze znajomymi, takze odwiedzalam mame, chodzilam do parku, na spacery, do kafeteri na deserka, lody itd.

.
Cholercia to bylo zycie

, relaks caly dzien, bez pospiechu ,nerwow i tego wszystkiego co mam teraz :? .
Wiec dziewczyny w tym okresie naprawde mozna umilić sobie czas

: 17 lut 2009, 23:08
autor: malwinka
Dopóki byłam w Polsce, to nie narzekałam na brak towarzystwa i zajęć, naprawdę było miło, ale teraz, tu w Irlandii jest masakra. Mam wrażenie, że każdy żyje dla siebie... Jedna z moich "nowych" koleżanek powiedziała mi, że nikt nie ma ochoty wysłuchiwać czyichś problemów, bo ma za dużo swoich własnych, lepiej znaleźć sobie psychologa. Powiedziała mi to w momencie, kiedy miałam takiego doła, że tylko rozmowa mogłaby pomóc. Nie mam tu ani rodziny, ani przyjaciół więc dlatego nie jest mi fajnie. Mój mąż pracuje, ma stały kontakt z ludźmi i codziennie mi opowiada o swoich przeżyciach a mnie nawet nie chce się tego słuchać. Przepraszam, że się żalę ale nie mam komu. Muszę jakoś odetchnąć od tej codzienności ale na razie nie mam pomysłu jak...
: 18 lut 2009, 11:13
autor: Poli
No,
malwinka, to niezle ci powiedziala :? . Teraz rozumiem dlaczego tak jest, a moze sprobowlabys organizowac czas wychodzac raz na jakis czas na placy zabaw (mowie tu o zamknietych, puki jest ziomno), moze zapislac sie na jakies zajecia razem z dzieckiem,.
Slyszalam,ze teraz to w modzie , mamy cwicza razem z maluchami

, musisz wyrwac sie z tego domu i znalezc kontakt w innymi ludzmi

. Jeszcze moze basen, ogromna frajda dla bobasa i ty takze nie bedziesz siedziala sama w domu

: 18 lut 2009, 12:06
autor: malwinka
Ta Irlandia to jest 100 lat za murzynami, więc placów zabaw zamkniętych jest jak na lekarstwo, z resztą otwarty plac też jest aż jeden w moim miasteczku. Zajęć dla mam z dziećmi też raczej nie ma. Tu życie toczy się od poniedziałku do piątku i.. do pubu.
Do basenu najbliższego musiałabym dojeżdżać około 30 km, a nie jeżdżę autem, bo boję się tej lewej strony. To tyle.. Póki co tkwię w takim marazmie... Jedyna rozrywka to internet.
Wiem, że odbija się to na dzieciach, bo dzieci szczęśliwe jak mama szczęśliwa.
: 18 lut 2009, 13:53
autor: baby1979
Ja akurat mieszkam w Wawie, placów zabaw mnóstwo. Codziennie chodzimy na spacerki jak jest ciepło to dlugo z bąblem siedzę na placu zabaw. Ale niestety to nie to samo co wyjście do pracy czy gdzie kolwiek z dorosłymi. Z mężem się dogadałam ze nd jest moja więc jak wyjdę sama z koleżanką to wracam z energią na cały tydzień.
Malwinka więc rozumiem Cię doskonale, my też nie mamy z kim malego zostawic nawet na wyjście do kina.Mały od malego nauczony że ze mną jest całe dnie. Pocieszam się tym że nie długo do przedszkola pójdzie i będzie miał duzy kontakt z rówieśnikami. A mi potem napewno i tak się zatęskni za siedzeniem z nim.

: 18 lut 2009, 15:05
autor: sabinkaja
Witam Was dziewczyny:)
Dołącze się do rozmowy..
Również siedzę ze swoim prawie siedmiomiesięcznym bąblem w domu (jestem na wychowawczym) mąż pracuje 2/2 czyli przez dwa dni jest w domu a dwa kolejne przez 12 godzin pracuje. Znajomi też "poznikali" odkąd urodziłam...
Nie mogę liczyć na pomoc kogokolwiek...
Nie chcę się nad sobą użalać że jest mi ciężko, ale momentami naprawdę "wysiadam"!
Wiem
Malwinka czy
baby1979 że momentami czujecie to samo

ale ja sobie to tak tłumaczę że jak zrobi się tylko troszkę cieplej i przyjdzie wiosna to może będzie nam łatwiej :)
Teraz pod koniec zimy to każdego łapie jakaś depresja...
ale jak tylko zaświeci słoneczko zaczniemy myśleć pozytywniej i nabierzemy sił by w końcu ruszyć gdziekolwiek ze swoimi szkrabami :D
Pamiętajcie że nie jesteście same!
pozdrawiam Was cieplutko!!
: 27 lut 2009, 19:21
autor: kalina140
Ja też jestem w domu z 2,5 letnia córeczką. Przy niej nie można się nudzić, potrzebuje mnóstwo uwagi i psoci . Ale ta monotonia mnie wykańcza a doła też łapie (i to często).. Mam dość czasem. Chciałabym odreagować i faktycznie ta pogoda dobija już. Mieszkam na wsi , a rozrywek tu zero. Pozostaje jedynie spacerek z dzieckiem (bo placu zabaw też nie ma) i internet ( chociaż tu mam kontakt z ludźmi). Myślę poważnie nad przeprowadzką do miasta, już ja sobie bym zorganizowała tam czas....oj.. : aerobik albo siłownia, spotkania z babkami które też maja maluchy (żeby córeczka też miała kontakt z dziećmi) i wiele innych rzeczy.

: 20 mar 2009, 12:22
autor: monika26
Witam! Ja siedze w domu prawie 5 lat. Gdy pierwsze dziecko skaczylo rok, ponownie zaszlam w ciaze. Oczywiscie z chwila pojawienia sie dzieci, znajomi zapadli sie pod ziemie. A ja zrobilam sie zakompleksiona, nic nie warta. Moje zycie to dzieci, pranie, sprzatanie. Brak czasu na wlasne przyjemnosci.
Zrobilam sie zazdrosna o meza, bo on w pracy ma z kim pogadac, z kim sie posmiac. A ja siedze caly dzien w domu. Wychodze tylko do sklepu i na plac zabaw z dziecmi.
Kiedys bylam zupelnie inna osoba, kiedy pracowalam i bylam miedzy ludzmi. Poprostu czulam, ze zyje. Oczywiscie dzieci bardzo kocham. Ale brak mi takiego oderwania sie od nich.
Dziewczyny moja rada dla Was. Po urodzeniu dziecka nie rezygnujcie z pracy i jesli jest taka mozliwosc, wroccie do pracy jak najszybciej.
Ja jeszcze przed urodzeniem pierwszego dziecka, to sobie myslalam, jak fajnie bedzie wkoncu nie chodzic do pracy i zajac sie domem, malenstwem. wrecz podobalo mi sie bycie "kura domowa".
A teraz po tych 5 latach, widzac co sie ze mna stalo, mysle, ze rezygnacja z pracy na tak dlugo byla najwieksza glupota.