Samanthii pisze:
jak w 9 miechu bede grubsza od slonia

- znajde cie ,cukiereczku...
...i wtedy razem bedziemy musialy chodzic na "odchudzanie" !

oj ty to bys mi sie teraz przydala bo cos mi bardzo oporowo idzie odchudzanko
annoush, sliczna z Was parka

widzialam foteczke
a ja dzis w pracy mialam kiepski dzionek
moja kolezanka jak co rano opowiadala mi o swojej mamci ktora sama mieszka w hiszpanii i ostatnio choruje na serce, ciagle tylko szpital itp...
kolezanka mowi ze musi jakis urlop wziac i jechac do niej albo nawet wyslac jakies pieniadze zeby odciazyc tych rodzicow ....
no i zadzwonil telefon do niej w pracy...
jej maz poprosil zeby wyszla z pracy bo z jej mama sie pogorszylo...
ona zaplakana wyszla ........zeby dowiedziec sie ze jej mama niestety odeszla
bozeeeee, jak ona plakala dziewczyny, jak male,bezradne dzieciatko
tak mi bylo jej zal.......
nawet jej nie pocieszlalam bo wiem ze nie da sie pocieszyc kogos kto wlasnie stracil tak bliska osobe....
jedyne co wykrztusilam to ze jak cos bedzie potrzebowala tow ie gdzie jestem i zeby pamietala ze jej mama zawsze bedzie w jej sercu...
smutne to ze ludzie odchodza

ale taka kolej rzeczy.
sorki ze tak zasmucilam troszke ale..jakos tak to siedzi we mnie, wyje jak bobr na sama mysl jak czuje sie ta moja znajoma....
dzis rano, doslownie 2 godz zanim dostala tel o mamie opowiadala mi o niej, zreszta zawsze rano mi mowila jak wielka przyjaciolka jest dla niej jej mamcia, dzwonila do niej codziennie i tylko odliczaly dni do spotkania.....
no nic, ide wykapac sie, lzy mi sie juz chyba skonczyly.................
mialam dzwonic do tej znajomej ale chyba ja dzis zostawie w spokoju, jutro zadzwonie zapytac jak sie czuje i zeby wiedziala ze jestem jakby mnie potrzebowala.....
niewiem czy moge zrobic cos jeszcze.....