Odbieram wczoraj kozke z przedszkola, weszłam do salki, ona
- maaaamusia
biegnie z tym słowem na ustach; kucnelam tule ją; na to Pani
- chodz Pauliśka po swoje rysunki
poszly a ja w kucinieciu pozostalam; nagle na szyje rzuca mi sie jakis chlopczyk ktory stal przy nas i tuli sie; Paulina widzac co sie dzieje biegnie z obrazkami krzyczac:
- a to moja maaaaama
ja na to
-tak kochanie, ale chlopczyk teskni za swoim rodzicem i chcial sie tylko przytulic (chlopczyk stoi oniemialy)
na to moja koza patrzac na niego
- dobrze moge Ci mame pozyczyc ale tylko na chwile i bez całowania, bo calowac moge tylko ja i tatus
