Post
autor: Joostyna » 31 sty 2007, 15:26
Ja nie lubię słowa przyjaźń - zawsze, kiedy nazwałam kogoś przyjacielem, dostawałam po dupie - ostatnio dostałam niesamowicie, "przyjaciółka" w bardzo trudnym dla mnie momencie, po prostu mnie "wyrzuciła z domu" i ze swojego życia, powiedziała mi najbardziej przykre rzeczy, jakie kiedykolwiek usłyszałam i to wtedy, kiedy i tak byłam w dołku.
Kto mi wtedy pomógł??? Rodzice !!! I jeszcze ktoś - koleżanka, z którą tak rzadko się widzimy, z którą tak wiele mnie dzieli, której nie zawsze rozumiem, nie zawsze się zgadzam... ona pomogła mi nie tylko przenieść rzeczy do nowego mieszkania, ale i zrozumieć, że dam sobie radę ze wszystkim i będzie jeszcze lepiej. Teraz też nie często się widzimy, ale wiem, że mogę na nią liczyć - nie chcę mówić "przyjaźń" - po prostu Magda...
Nie wiem, jak to jest z tą przyjaźnią. Jeśli ma to być jakiś ideał, to wiadomo, że nie istnieje - dlatego ja nie mówię już o przyjaźni...
Staram się też nie angażować za bardzo w "przyjaźnie", nie oczekiwać zbyt wiele...
Jak się ma wielu "przyjaciół" - rozczarowanie jednym mniej boli, niż kiedy mamy tylko tego jednego, jedynego...
CiĂâÂąĂâÂł mnie Szczyt, ciĂâÂąĂâÂł mnie Simka... czas na Kubasika !!!
Kubasik jest boski... zrobiĂâÂł juĂâÂż ze mnie anioĂâÂła...